
Kim jest Urzędnik? Sami chcielibyśmy wiedzieć. Być może właściwszym byłoby pytanie: czym jest Urzędnik? Istnieją bowiem wątpliwości, czy aby na pewno mamy tu do czynienia z istotą ludzką. Być może jest cyborgiem? Terminatorem, który został zesłany na świat celem unicestwienia chęci do życia tlącej się jeszcze w sercach barci studenckiej. Nie ma imienia ani nazwiska. Nie dziwi to – wszak Urzędnik jest największym na świecie specjalistą w dziedzinie danych osobowych. Przekonała się o tym nawet Minister Milerra Bard, która do czasu dzisiejszego pojedynku z Urzędnikiem rościła sobie prawo do tytułowania się największym autorytetem w dziedzinie danych osobowych.
Istnieje szereg przesłanek przemawiających za prawdziwością teorii o cybernetycznej naturze Urzędnika. Po pierwsze – kto, jeśli nie przyobleczona w ludzkie ciało maszyna rozprawiałaby z taką lubością o adresie IP? Po drugie – kamienna twarz, jaką Urzędnik zachował podczas tegoż wywodu; istota ludzka nie byłaby przecież zdolna do: a) utrzymania powagi, b) powstrzymania się od mrugania, c) powstrzymania się od ziewania. Być może zaprogramowany został w rytm piosenki Poker Face. Być może. Z takimi jak to nigdy nic nie wiadomo. Wreszcie po trzecie – warunkiem sine qua non uznania stworzenia za istotę ludzką jest posiadanie przez niego szyszynki. Urzędnik posiadać jej nie może, w przeciwnym razie już po kilku wypowiedzianych przez niego słowach gwałtowny wzrost poziomu melatoniny w jego organizmie spowodowałby jego natychmiastowe zaśnięcie. Oczywiście z nudów. Tymczasem on nie zasypia.
Czy jest to tylko teoria czy fakt? Nasz wysłannik obserwował Urzędnika przez dłuższy czas i nie ma wątpliwości, że właśnie taka jest prawda. Spójrzcie zresztą na zdjęcie – czy to mógłby być człowiek?
Zostawmy rozważania dotyczące tego, czym jest Urzędnik. Skupmy się na tym, jaki jest. Otóż jest nieprawdopodobnie wręcz irytujący. Każde wypowiedziane przez niego słowo spotyka się z gniewnym pomrukiem otoczenia. Zastanawiamy się, jak jego osobę znoszą współurzędnicy – bo przecież urzędnicy pracują stadnie. Urzędnik przemawia długo i bez sensu. Nikt nie ma ochoty go słuchać, niestety wszyscy go słyszą. Jest zawsze przygotowany. Niekoniecznie do zajęć, ale do tego, by zepsuć humor osobom z jego otoczenia.
Dlaczego Urzędnik jest tak beznadziejnym kompanem? Trudno jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Nasz wysłannik starał się poznać jak najwięcej faktów z przeszłości Urzędnika.
- Od zawsze był nieprawdopodobnie wręcz irytujący. Jak tylko go poczęłam, od razu zaczął mnie wku*wiać! – mówi anonimowo (i bardzo wulgarnie) mama Urzędnika.
- Pobierałem od niego lekcje gry na dudach celtyckich. Gorszego nauczyciela nauki gry na dudach celtyckich w życiu nie miałem! Zamiast mnie uczyć, w kółko opowiadał o danych osobowych i adresach IP! – mówi anonimowo były uczeń Urzędnika, który czuje się przez tego delikwenta oszukany i rozważa w związku z tym wstąpienie na drogę prawną i wytoczenie powództwa cywilnego o nienależyte wykonanie zobowiązania przez Urzędnika. –W ostateczności rozstrzygnie sąd boży! – wykrzykuje rozzłoszczony na Urzędnika jego były uczeń.
- Avada kedavra – powiedział Lord Voldemort. Najwyraźniej on także nie polubił Urzędnika.
Rzecznik prasowy Urzędnika ripostuje jednak błyskawicznie: Nie będzie nie-urzędnik pluł nam w twarz! Mój klient jest pracownikiem korpusu służby cywilnej i już z racji tego należy mu się szacunek!
Sądzimy jednak, że na szacunek trzeba sobie zapracować. Urzędnik też mógłby na szacunek zapracować. W kamieniołomach na przykład. Daleko od braci studenckiej WPiA US.